Candida Albicans - Rozdział
5 z "Alchemii Zdrowia" wydanej przez "Twój Styl" w
roku 1994
Żywia Pląskowska
NASZE BOGATE ŻYCIE WEWNĘTRZNE
Używa się często terminu
„flora
jelitowa”. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś, co się pod tym
terminem kryje? A kryją się sprawy fascynujące. Jest to cały bogaty
świat z walką o władzę, terytoria, przetrwanie, z wojną chemiczną i
produkcją środków zagłady. Jest tam również
zgodne
współżycie z poszanowaniem praw innych
współmieszkańców. I dopóki to zgodne
współżycie przeważa, wszystko jest w porządku, bo wynika z
tego
współpraca z organizmem gospodarza, czyli człowieka. Jednak,
gdy
flora jelitowa zmienia skład i zaczyna działać na naszą niekorzyść,
skutki mogą być opłakane. A niestety, trzeba przyznać, że czynimy
sporo, aby prawidłowe stosunki zakłócić.
O roli flory jelitowej wiemy już bardzo
dużo i
badacze zgadzają się co do tego, że jest to rola zdumiewająco
wszechstronna i bardzo ważna dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania
organizmu człowieka.
Jelita ludzkie są siedliskiem wielu
gatunków
drobnoustrojów. Można je bardzo umownie podzielić na dwie
grupy:
niezbędne dla zdrowia gospodarza oraz, w zasadzie nieszkodliwe,
spełniające nawet pożyteczne funkcje, ale nie koniecznie potrzebne.
W grupie bakterii przyjaznych bardzo
ważną rolę
spełniają między innymi u dorosłych Lactobacillus Acidophilus,
a
u niemowląt Bifidobacterium Infantis. Są one istotnym czynnikiem w
syntezie witamin z kompleksu B, w przeróbce
węglowodanów
(między innymi produkują laktazę) oraz białek i tłuszczów.
Obniżają poziom cholesterolu (poprzez udział substancji wydzielanych
przez komórki przyjaznych bakterii w jego przemianach), co z
kolei wpływa na utrzymanie prawidłowego poziomu hormonów
płciowych. Nie jest wykluczone, że zaburzenia tego toru metabolicznego
mają też związek z powstawaniem osteoporozy z uwagi na udział
hormonów płciowych w procesie prawidłowego odkładania wapnia.
Do bardzo ważnych zadań spełnianych
przez przyjazne
bakterie jelitowe należy odtruwanie wątroby poprzez neutralizowanie
szkodliwych substancji w jelitach. Chroni to wątrobę i cały organizm
przed przedostawaniem się ich do krwioobiegu. Wątroba to nasza
główna „stacja oczyszczania”, a niestety
coraz
więcej osób narzeka na jej niesprawne działanie. Stąd już
tylko
krok do „humorów wątrobowych” i
ogólnie złego
samopoczucia. I kto by pomyślał, że pogodne usposobienie może mieć
źródło w jelitach?
Niesłychanie ciekawe i budzące wielkie
nadzieje są
prace nad wpływem dobroczynnych szczepów bakterii na
nowotwory.
Okazuje się, że nasza przyjazna flora jelitowa ma zdolność
neutralizowania czynników przedrakotwórczych,
zanim zdążą
się one przekształcić w rakotwórcze. Już samo to wystarczy,
aby
o nią dbać. Ale to nie wszystko. Prace prowadzone przez dra Bogdanowa w
Bułgarii oraz prace innych uczonych dowodzą niszczącego wpływu na
komórki nowotworowe substancji, wydzielanych przez
komórki dobroczynnych szczepów. Trzeba przy tym
podkreślić, że komórki zdrowe nie ulegają zniszczeniu.
Prowadzono szeroko zakrojone prace na zwierzętach, a w latach
sześćdziesiątych również i na beznadziejnych przypadkach u
ludzi. Wyniki były bardzo obiecujące. Na razie są to jednak tylko
badania.
Prawidłowa flora jelitowa pomaga w
szybkim usuwaniu
z organizmu promieniotwórczego strontu, a przez to w
zwalczaniu
skutków napromieniowania. Interesujące doświadczenie
przeprowadził dr Shahani. Napromieniowaną grupę myszy podzielono na
dwie części. Połowę kontrolną żywiono normalnie. Połowa doświadczalna
dostawała dodatkowo mleko z Acidophilusem. Grupa kontrolna urodziła
duży procent zdeformowanych mysząt. W grupie doświadczalnej
(otrzymującej Acidophilusa) myszęta rodziły się zdrowe.
Pozytywna rola prawidłowej flory
jelitowej w
zwalczaniu zatruć pokarmowych jest oczywista. Należy też podkreślić jej
właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze, a o jej roli w
zakażeniach drożdżami będzie mowa dalej. Bakterie z rodziny Acidophilus
i pokrewne im, utrzymują kwasowy odczyn w jelitach, nie dopuszczając w
ten sposób do nadmiernego rozwoju bakterii niepożądanych, a
Bifidobacterium Infantis wspomaga też przyrost wagi u niemowląt. Należy
wspomnieć, że ilość tych dobroczynnych drobnoustrojów w
przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych piersią znacznie przewyższa
ich ilość w przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych sztucznie. Bez
względu na to jak „idealne” są stosowane mieszanki.
U dorosłych głównym
składnikiem flory
jelitowej jest Lactobacillus Acidophilus i inne gatunki Acidophilusa.
Jest ich bardzo wiele i umownie będziemy je nazywać po prostu
Acidophilus nie wdając się w dokładne różnicowanie
gatunków i szczepów.
Oprócz Acidophilusa działa w
naszych jelitach
wiele innych bakterii. Zachowanie ich można przyrównać do
zachowania ludzi. Niby to wielcy przyjaciele, a niech tylko coś się
zmieni – odwracają się do nas, a nawet zaczynają działać na
naszą
szkodę. Nieraz tak się dzieje z saprofitami. W normalnych warunkach są
to organizmy zupełnie nieszkodliwe, ale niech tylko jakiś czynnik
hamujący ich rozwój ulegnie zachwianiu – już mamy
paskudną
infekcję.
Obecnie jednak należy przypuszczać, że
prawdziwą
plagą XXI wieku będą wcale nie bakterie, ale drożdże i grzyby. Taką
bardzo niebezpieczną drożdżycą jest Candidosa. Wywołuje ją Candida
Albicans (Monilia Albicans), będąca jednym z saprofitycznych
składników flory jelitowej człowieka. Tak jak wszelkie
drożdże,
Candida zwykle rozmnaża się przez pączkowanie, ale w pewnych warunkach
wytwarza coś w rodzaju grzybni – długie nici, zdolne do
przenikania przez ściany tkanek i narządów. Trzeba tu dodać,
że
znamy już ponad 80 gatunków Candidy, i że różne
gatunki
„preferują” różne narządy.
Brzmi to bardzo dziwnie i
katastroficznie. Wszyscy
znamy drożdże z codziennego życia, wiemy jak są pomocne w gospodarstwie
domowym, w przetwórstwie spożywczym, a ostatnio wiele
osób chwali sobie przyjmowanie tabletek drożdżowych,
będących
doskonałym źródłem witamin i składników
mineralnych. Z
tymi pozytywnymi ocenami Candida nie ma nic wspólnego.
Sięgając
do porównań ze świata zwierzęcego – Candida to
drożdże
tygrysy! Podstępne, inteligentne i skrycie działające, niesłychanie
groźne i niebezpieczne. Na dodatek umiejące się wspaniale maskować.
Co nasza nowa znajoma może zaatakować w
ludzkim
ustroju? Praktycznie wszystko. Ponieważ działa nie tylko miejscowo, ale
i ogólnie (poprzez toksyny), może spowodować nawet
dolegliwości
układu nerwowego i zaburzenia psychiczne. W krajach rozwiniętych liczbę
osób cierpiących na schorzenia spowodowane przez Candidę
ocenia
się na 30% populacji. Nie jest to mało. Ulubionym jej miejscem rozwoju
są błony śluzowe pochwy, jamy ustnej, pęcherza moczowego i oczywiście
jelit, ale poprzez swe długie nici Candida może opanować niemal każdy
organ. Znane są w literaturze medycznej przypadki śmiertelnej grzybicy
lub drożdżycy płuc.
Często pierwszym sygnałem patologicznego
rozrostu
Candidy jest długotrwała uporczywa biegunka po doustnej kuracji
antybiotykami.
Kiedy czyta się wymienione prze dr dr
Throwbridge,
Truss, Lorenzani (i innych) schorzenia spowodowane przez Candidę włos
się jeży na głowie! Mamy tu ze strony przewodu pokarmowego:
niestrawność, gazy, mdłości, wzdęcia, bóle brzucha, biegunki
lub
odwrotnie – zaparcia, obłożony na biało język, świąd odbytu,
złe
wchłanianie składników pokarmowych. Wszystkie możliwe
alergie z
nietolerancją substancji chemicznych i dymu tytoniowego włącznie. Z
chorób kobiecych: zapalenie i świąd pochwy,
zakłócenia
miesiączkowania, PMS, bezpłodność. Poza tym zawroty i bóle
głowy, sztywność stawów, reumatyzm, problemy seksualne,
zmniejszenie a nawet zanik popędu płciowego, zmęczenie, ospałość,
kruche i zabarwione na brązowo paznokcie, uporczywy trądzik, wypryski
na skórze, zaburzenia widzenia (zamazane widzenie),
chronicznie
zły humor, autyzm (!), minimalne uszkodzenie mózgu,
nadpobudliwość, niepokój, depresję i inne zaburzenia
umysłowe,
choroby psychiczne, astmę i inne schorzenia układu oddechowego
–
oraz wiele innych. Co więcej, następstwem uszkodzenia przez toksyny
Candidy mogą być i takie choroby jak stwardnienie rozsiane, reumatyczne
zapalenia stawów, myastenia gravis, schizofrenia a nawet
śmierć
wskutek rozsianego zakażenia Candida Albicans. Uszkodzenie układu
odpornościowego otwiera też wrota takim zakażeniom jak AIDS. Ale też i
odwrotnie – AIDS ułatwia Candidzie opanowanie nieodpornego
organizmu. Prawdopodobnie najniebezpieczniejszą cechą Candidy jest
właśnie niszczące działanie jej toksyn na układ immunologiczny.
Rozwijające się w nieodpornym organizmie choroby maskują obecność
Candidy, a nieskuteczne leczenie wspomaga jej dalszą inwazję.
Mówiliśmy już, że Candida
działa podstępnie.
To prawda. Badania kliniczne i laboratoryjne u chorych na Candidozę nie
odbiegają zwykle od normy. Tymczasem pacjent jest chory –
często
bardzo chory. Zdarza się, że właściwą diagnozę stawia dopiero
anatomopatolog (lekarz wykonujący sekcje).
Życie osób z Candidozą nie
jest godne
zazdrości. Objawy często naśladują jakąś znaną chorobę –
tylko
leczenie jej nie przynosi żadnej poprawy lub tylko chwilową.
Pół
biedy, jeśli objawy są widoczne, bo wtedy nie można pacjentowi
powiedzieć, że to tylko hipochondria. Ale ile osób jest
traktowanych jak chorzy z urojenia lub, jak w USA, wysyłanych do
psychiatry, który też nie jest w stanie pomóc.
Takich
„trudnych” pacjentów miewają lekarze
wszystkich
specjalności. Nie można oczywiście powiedzieć, że każdy trudny do
wyjaśnienia przypadek to sprawka Candidy, ale pewien ich odsetek ma na
pewno taką przyczynę.
Inwazja Candidy przybiera czasem
zupełnie
nieprawdopodobne formy. W literaturze medycznej znany jest przypadek
Charlesa Swaart`a. Biedny Charlie był niemal bezustannie pijany.
Problem polegał na tym, że Charlie nigdy nie pił alkoholu. Ale kto miał
w to uwierzyć, kiedy poziom alkoholu we krwi delikwenta przekraczał
grubo dozwolone granice, oddech był przesycony jego zapachem, a o
zachowaniu – lepiej nie mówić. Niedola
nieszczęsnego
człowieka trwała długie lata. Kolejne wymówienia z pracy,
sprawy
za prowadzenie wozu po pijanemu, wstyd przed sąsiadami, gdy padał
nieprzytomny przed drzwiami domu nie mogąc trafić kluczem do zamka.
Obserwacje w szpitalach nie dawały odpowiedzi. Stwierdzano: pacjent na
pewno pije, ale robi to tak sprytnie, że nie można go przyłapać. Po
wielu latach przyszło jednak wybawienie. Z Japonii. Tam przed jakimś
czasem zdarzył się podobny przypadek. Powód? Rozrost Candidy
w
żołądku. Wiadomo, że drożdże fermentują węglowodany. Wiadomo, że z
fermentacji powstaje alkohol. Dieta powszechna w USA to dieta
obfitująca w rafinowane węglowodany, stanowiące doskonałą pożywkę dla
drożdży. Wprawdzie Charlie Swaart miał jeszcze wiele
problemów,
między innymi ze sprowadzeniem leków, ale w końcu jego
niezwykła
historia zakończyła się happy endem. Inaczej nie trafiłby do literatury
medycznej no i do końca życia niezasłużenie uważany byłby za wstrętnego
alkoholika.
Dlaczego Candida (na szczęście dla nas)
atakuje tylko niektóre osoby? Jakie są przyczyny jej inwazji?
Zwykle momentem wyzwalającym gwałtowny
wzrost
Candidy jest dłuższa kuracja antybiotykami. W trakcie takiej kuracji
kolonie Acipdophilusa, znajdujące się w jelitach, ulegają zniszczeniu i
powstaje pole dla nieograniczonego rozrostu Candidy. Jednak przyczyn
jest więcej. Są one tylko mniej zauważalne, ponieważ mowa tu o
czynnikach działających dłużej i wolniej.
Jedną z tych przyczyn i to bardzo ważną
jest odżywianie.
Powszechny w tzw. krajach cywilizowanych
model
odżywiania powoduje kompleksowe niedożywienie. Nie jest to
niedożywienie, jakie znamy z reportaży telewizyjnych przedstawiających
głodującą ludność krajów Trzeciego Świata. Tam występuje
głód. Niedobór białka i kalorii, co nieuchronnie
prowadzi
do krańcowego wyniszczenia i śmierci. Zupełnie inny model niedożywienia
jest powszechny w zamożnej części świata. Tutaj mamy do czynienia z
groźnym w następstwach zachwianiem stosunków
składników
odżywczych. Z nadmiarem białka i kalorii, a niedoborem witamin i
pierwiastków mineralnych. Skutki takiej sytuacji nie dają o
sobie znać natychmiast. Ale czas działa na naszą niekorzyść, a zmiany
następują w podstawowym dla zdrowia układzie immunologicznym, czyli
odpornościowym. Jest to nie dońca jeszcze poznany skomplikowany i
rozbudowany układ czynników chemicznych i wielu
rodzajów
komórek. Substancje chemiczne spełniają m.in. funkcje
sterowania, nadawania i przenoszenia sygnałów i
rozkazów.
Komórki spełniają różnorodne zadania. Nie
będziemy się tu
zagłębiać w tajniki budowy i zadań naszego systemu immunologicznego.
Napisano na ten temat wiele prac. Chciałam tylko podkreślić, że jest to
układ stojący na straży naszego zdrowia i jego sprawne działanie jest
dla nas rzeczą podstawową. Tymczasem znane są już dziś choroby tzw.
autoimmunologiczne, które powstają, gdy zdolność
rozpoznawania
obcych substancji zawiedzie i komórki układu
immunologicznego
zaczynają niszczyć komórki własnego ustroju.
Wiadomo, że każdy materialny
układ zużywa się
i że trzeba zużyte części zastępować. I w ludzkim organizmie wszystkie
te składniki biorą się z czegoś. Dostarcza ich żywność. Tymczasem
niedożywienie jest coraz powszechniejsze. Widomym tego dowodem na
ulicach zachodnich miast są monstrualnie otyłe, i mimo używania
reklamowanych środków przeciwtrądzikowych, obsypane krostami
nastolatki. Ale proszę spojrzeć na to co jedzą. Wszystkie możliwe
gotowe produkty spożywcze z chipsami i hamburgerami na czele. Owoce,
warzywa – a kto by tym sobie zawracał głowę! Może brudne? A
tu
mamy puszkę sterylnie czystej coli! Bo w związku z osłabieniem układu
odpornościowego Zachód jest opanowany lękiem przed
bakteriami.
Bardzo pochwalam czystość. Ale ten histeryczny lęk przed zakażeniem
jest naprawdę zjawiskiem patologicznym. Nie wszystkie bakterie są
szkodliwe. Wiemy już, że są i takie bez których nasze życie
nie
jest możliwe. Tymczasem niszczy się wszystko co na drodze i pogarsza i
tak już złą sytuację.
Mówiliśmy już poprzednio, że
często powodem
nagłego rozrostu Candidy jest kuracja antybiotykami. Niestety,
antybiotyków nadużywa się. Często, w celu skuteczniejszego
działania, podaje się preparaty o szerokim zakresie działania.
Mówiąc obrazowo – zamiast dobrze wymierzyć w
określony
cel, pokrywa się ogniem artyleryjskim całą okolicę, niszcząc wszystko
co żyje. No i mamy skutki. Wygaszona infekcja, ale i zniszczona flora
jelitowa. A tę florę wcale niełatwo odbudować. I tak jedna, druga,
trzecia kuracja antybiotykami – a infekcje w organizmie o
zmniejszonej odporności nie dają na siebie czekać – i w
naszych
jelitach zaczynają się dziać rzeczy niebezpieczne. Oczywiście
niebezpieczne dla nas i dla przyjaznych nam bakterii. Natomiast dla
Candidy są to warunki wprost wymarzone.
Dalsze przyczyny osłabienia układu
odpornościowego,
a rozrostu Candidy to stres, nagłe zmiany warunków, np.
klimatu,
trybu życia itp.
Do czynników ułatwiających
rozrost Candidy
należą też: stosowanie pigułki antykoncepcyjnej (zakłócenie
czynności układu hormonalnego), leki z grupy sterydów,
przeciwnowotworowe, antyalergiczne, antyreumatyczne, zaburzenia
czynności nadnerczy i innych ogniw układu hormonalnego, infekcje
bakteryjne, wielokrotne ciąże, cukrzyca, alkohol, papierosy, wszelkie
cywilizacyjne zanieczyszczenia środowiska. Bo jak pisze dr Trowbridge:
drożdżyca wyrasta z nowoczesnej technologii. Natomiast u
niemowląt niebezpieczeństwo stanowi sztuczne karmienie. Jedynie pokarm
matki chroni je przed rozrostem Candidy.
Kiedy należy brać pod uwagę możliwość
candidozy?
Zacznijmy od dzieci. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście
wielokrotne kuracje antybiotykami, po których dziecko nie
może
dojść do siebie, a infekcja uporczywie powraca. Dotyczy to zwłaszcza
nawracających infekcji górnych dróg oddechowych,
ale może
to być też astma i inne alergie, infekcja układu pokarmowego lub
moczowego, moczenie nocne, trudności w uczeniu się, zaburzenia
zachowania, zmienność nastroju, płaczliwość, agresywność.
U dorosłych do tej listy dochodzą: nie
poddające się
leczeniu zapalenia jajników, jajowodów, pochwy (z
charakterystyczną serowatą wydzieliną), zapalenie prostaty, problemy
seksualne, jak zmniejszenie lub zanik libido bez konkretnej przyczyny.
Schorzenia psychiczne, reumatyczne, i niestety, wiele innych.
Mówiliśmy już, że Candida może zaatakować niemal każdy organ.
Oczywiście powodów złego
samopoczucia, może
być wiele, ale jeśli odwiedzamy coraz to innych lekarzy i żaden nie
jest w stanie nam pomóc, jeśli nie można znaleźć nic
konkretnego, a czujemy się chorzy, jeśli kolejne kuracje nie przynoszą
wyraźnego skutku, to Candida jest sprawą, którą warto brać
pod
uwagę.
Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. W
przypadku
Candidy nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy rozsądny, naturalny
sposób odżywiania się, aby utrzymać zdrową florę jelitowa, a
to
jest gwarancją utrzymania Candidy w ryzach. Jeśli wyeliminujemy z diety
węglowodany rafinowane i inne szkodliwe czynniki, to nie musimy się
obawiać inwazji drożdży, jeśli zdarzy się nam (nie za długa!) kuracja
antybiotykami.
A jeśli Candida już jest powodem złego stanu naszego zdrowia, to też
nie należy opuszczać rąk. Wprawdzie dieta będzie tu dosyć ścisła, ale
przy odrobinie dyscypliny da się ją zaakceptować. Poza tym to przecież
tylko na pewien okres.
Dieta zwalczająca Candidę, podana przez
Trowbridge`a, dzieli się na cztery etapy. Podaję ją w wersji nieco
zmodyfikowanej, uwzględniającej polskie warunki.
Etap I jest okresem
dużych ograniczeń i
nie powinien trwać dłużej niż 3-4 tygodnie. Bardzo poważnym
ograniczeniem jest tu eliminacja wszystkich owoców,
oprócz pomidorów, ogórków,
bakłażanów i słodkiej papryki, które choć są
owocami,
traktuje się jak warzywa. Bakłażany i paprykę przesunęłabym do drugiego
etapu, bo są to produkty bardzo ekspansywne.
CO WIĘC MOŻNA JEŚĆ W I ETAPIE? Wszystkie
gatunki
mięsa i ryb, ale w postaci świeżych produktów przyrządzonych
w
domu. Można jeść jajka. No i całe bogactwo warzyw. Botwina –
nie
buraki, cebula, wszystkie gatunki dyni, czyli kabaczki, patisony,
cukinie, fasolka szparagowa, wszystkie gatunki kapusty z wyjątkiem
brukselki, marchew, ogórki, pietruszka, pory, rzodkiew,
różne gatunki zielonej sałaty, seler, szparagi, szpinak.
Kiełki
lucerny czyli alfa-alfa. Zakazane zaś są na tym etapie takie przysmaki
jak ziemniaki, kawa, czarna herbata i cukier. Można natomiast pić
herbatę ziołową i zieloną. Ważnym składnikiem tej diety jest mleko
zsiadłe, a jeszcze lepiej „żywy” jogurt, czyli z
żywymi
bakteriami. Mleko słodkie jest absolutnie zabronione. I od razu na tym
etapie trzeba wprowadzić do jadłospisu czosnek i oliwę z oliwek, gdyż
są to dwie rzeczy, których Candida nie znosi.
W II ETAPIE dochodzą: brukselka,
bakłażany,
różne gatunki grochu (ale nie fasoli), salsefia i ziemniaki.
Poza tym awokado, a z typowych owoców wszelkie gatunki
melonów i arbuzów. Kiełki można już wzbogacić o
pszenicę.
Dochodzi też kukurydza (ale nie z puszek), ryż – najlepiej
ciemny, olej słonecznikowy i kukurydziany. Można zacząć używać
przypraw, dozwolony jest pyłek pszczeli, a z produktów
zwierzęcych sery: edamski, gouda, ricotta, sery śmietankowe.
ETAP III rozszerza listę o buraki,
różne
fasole, soczewicę, ziarna: jak grykę, jęczmień, proso, pszenicę (kasze
i mąkę z pełnego przemiału). Orzechy: migdały, orzeszki bukowe (trzeba
zacząć robić konkurencję dzikom!), kasztany, orzechy laskowe, peanuts.
Z owoców można już jeść: agrest, ananasy, brzoskwinie,
czarne
jagody, cytryny, jabłka, limony, owoce dzikiej róży,
truskawki,
żurawiny. Z serów: twaróg, cheddar, parmezan,
mozzarella.
No i wreszcie można się napić kawy – ale jeszcze gorzkiej.
ETAP IV rozszerza dietę dalej. Z
owoców
dochodzą: banany, czereśnie, daktyle, figi, grapefruity, gruszki,
jeżyny, kiwi, maliny, mango, morele, nektarynki, orzechy kokosowe,
pomarańcze, porzeczki, rodzynki, śliwki, winogrona, wiśnie. Wzbogacają
nasz jadłospis zakazane dotąd grzyby. Z orzechów można już
dodać
kashew, cola, pecan, pistację, orzechy włoskie. No i nareszcie coś dla
łakomczuchów: cukier i miód! A nawet drożdże
piekarskie i
piwne, czekolada i kakao, no i marynaty. Można sobie nawet pozwolić na
odrobinę sera z fermentacji bakteryjnej lub pleśniowej jak: brie,
blue-blue, brick, camembert, ementaler, gorgonzola, gruyere, limburger,
muenster, port la salut, rocquefort, stilton, swiss itp.
Po zakończeniu IV etapu można już jeść właściwie wszystko, ale w
granicach diety naturalnej. Nie istnieją dla nas konserwy, produkty
przetwarzane, barwione, utrwalane, o przedłużonej trwałości, sztuczne
itp. To można jeść bardzo rzadki, w wyjątkowych okazjach. Trzeba też
pamiętać, aby produkty z etapu III, a zwłaszcza IV, stanowiły mały
procent jadłospisu i aby nie powtarzały się co dzień.
Z uzupełnień pokarmowych zalecany jest
dobry,
wszechstronny preparat witaminowo – mineralny, zawierający
koniecznie dużą dawkę witaminy C z bioflawonoidami, kompleks witamin B
oraz pierwiastków mineralnych Ca, Fe, Mg, Se, Zn. Nie może
to
być preparat do którego produkcji używano drożdży. Preparaty
wolne od drożdży mają specjalne oznaczenia. Według
niektórych
źródeł bardzo skuteczny w zwalczaniu Candidy jest propolis.